Premier Mateusz Morawiecki powiedział dzisiaj (18.03.2019) do nauczycieli: Proszę porównać sobie trzy ostatnie lata. Szczerze, sprawiedliwie.
Szczerze? Oto, co Anna Zalewska zabrała nauczycielom w ciągu trzech lat:
– dotychczasowe możliwości awansowania w zawodzie
Według nowych zasad uzyskanie najwyższego stopnia awansu (nauczyciel dyplomowany) będzie trwać średnio o pięć lat dłużej (wydłużenie ścieżki awansu z 10 do 15 lat). To oznacza, że dłużej trzeba będzie czekać na zwiększenie wynagrodzenia w związku z uzyskaniem kolejnego stopnia awansu;
– prawo do lokalu mieszkalnego na terenie gminy
Dotyczyło to nauczycieli zatrudnionych na wsi i w miastach do 5 tys. mieszkańców;
– dodatek mieszkaniowy
Korzystało z niego 186 tys. pedagogów mieszkających na wsi i w małych miastach (MEN oszczędziło 129 mln zł rocznie);
możliwość korzystania z urlopu dla poratowania zdrowia na dotychczasowych zasadach
Oszczędności wyniosą 137 mln zł rocznie (od 2019 r.).
– dodatek na zagospodarowanie w wysokości dwumiesięcznego wynagrodzenia zasadniczego
Dotyczy to nauczycieli kontraktowych, a więc początkujących w zawodzie (ministerstwo zaoszczędzi ok. 5 mln zł rocznie).
Budżet państwa już w 2019 r. zaoszczędzi na tym 23 mln zł, od 2021 r. – setki milionów złotych rocznie, a od 2023 r. co roku oszczędności z powodu zmian w awansie zawodowym wyniosą około 1 mld zł!
Te wszystkie ciecia sprawiają, że 5% podwyżki dla nauczycieli zostaną w pewnej części sfinansowane przez samych nauczycieli z pieniędzy, które zabrano pedagogom.